niedziela, 4 października 2009

Jesiennie i spacerowo

4 października 2009 - Beskid Mały
Rzyki Jagódki - Groń JPII - Leskowiec - Anula - Gibasy - Kocierz Rychwałdzki - Potrójna - Jawornica - Targanice
 
4 października miałem okazję pospacerować po Beskidzie Małym. Jakoś ostatnio mnie nosiło po innych Beskidach, a ten mój, taki bliski i piękny zaniedbałem. Cel był jasny. Dotrzeć na Gibasówkę (załatwić jedną sprawę - wtajemniczeni wiedzą o co chodzi). Wpierw miało być samotnie, potem z Janiołem, wreszcie stanęło samotnie. I w sumie dobrze. Ruszyłem na szlak, na Leskowiec, godzinę wcześniej niż planowałem. Po drodze trochę wieje, jak mi później powiedział Staszek na Gibasach: "Halny idzie". Do schroniska docieram w niecałą godzinę.



Wszyscy śpią, jest dziewiąta rano. No nic trza iść dalej. Poprzez szczyt Leskowca...



... Przełęcz Beskidek i Smrekowicę docieram na Anulę. Tu odbijam w stronę Gibasów i mam małą przygodę. Wieje jak cholera, ja sobie dreptam leniwie, aż tu nagle kilka (może 10) metrów za mną słyszę trzask łamanych gałęzi. W poprzek ścieżki kładzie się kilkunastometrowy świerk. No to miałem szczęście.
Reszta drogi może i bez historiigdyby nie te kolory...
Zielono...



...żółto... (prawie jak na połoninach)



...i czerwono.



U Staszka na Gibasach leniwa godzinka pod patronatem małego piffka wywleczonego ze sobą, pogaduchy z chatarem, wspomnienie sierpniowego pobytu... Nic. Czas schodzić. Kombinuję jak. Staszek daje mi kilka cennych uwag, co do skrótu "na szlaban". Po drodze fotografuję... co się da...




25 minut i jestem w Basiach. Teraz mozolne podejście chatkowym na Potrójną. Samą Chatkę odpuszczam, za to pławię się w pięknie beskidzkiej przyrody...





Na szczycie Potrójnej spojrzenie na zegarek. Hmmm wcześnie, co tu dalej robić. Na dół, w doliny, za wczas. Nagle myśl... dawno nie byłem na Jawornicy. Impuls. Zaczynam dreptać. Pół godziny samotnej wędrówki, i ni z tąd ni z owąd ukazuje mi się TO...



Więc jestem na Jawornicy. Krótka sesja foto (jedyne zdjęcie z moim ryjkiem).





I schodzę w doliny. Do Targanic.

Krótkie podsumowanie. Trasa na moje 8 godzin. Samotność i cisza - bezcenne. Odwiedzenie dawno nie penetrowanych zakątków Beskidu Małego (Jawornica) - nie do opisania...
Jak to w Beskidzie Pięknym - było pięknie.

Komplet fotek na Picasie