poniedziałek, 22 lutego 2010

I Zlot Forum beskidmaly.pl

21/22 lutego 2010 - Beskid Mały
Targanice - Jawornica - Potrójna - Chatka "Pod Potrójną" - Anula - Smrekowica - Leskowiec - Groń JPII - Rzyki Jagódki
 

Tytułem wstępu. Cała wycieczka odbyła się niejako przy okazji I Zlotu Forum beskidmaly.pl. Moja przygoda zaczęła się w zasadzie już w piątek wieczorem, kiedy to do Andrychowa przyjechał Kaper. Odbyliśmy krótką wycieczkę po andrychowskich przybytkach rozpusty, posłuchaliśmy u mnie w domu muzyczki i poszliśmy grzecznie spać.

W sobotę rano pogoda masakryczna - deszcz ze śniegiem, potem śnieg, szaro buro i ponuro. Ok 9 dociera do Andrychowa Iskaria i Angi. Chwilę po tym spotykamy się na BP z Markiem i Piotrem z forum BM. Transport do Targanic, walka z plecakiem Piotra (urwało się mu ramiączko przy dolnym mocowaniu), szybki browar "rozruchowy' i atakujemy żółtym na Jawornicę. Śnieg, wiatr i zimno. Widoki takie, że tylko płakać.


Ktoś po prostu rozlał mleko, na dodatek włączył ten cholerny nawiew. Do chatki pod Potrójną docieramy po 3 godzinach. Droga częściowo przetorowana, ale... no właśnie, miejscami nawiało tyle, że zapadamy się do połowy uda.

W chatce cieplutko. Czeka na nas już Lowell i Dorotka. Instalujemy się na Lotnisku, papusiamy, czekamy. Niedługo po nas dociera kolejny forumowicz BM - Darek. Pozostaje czekać na Lisicę, Dzwjedziaka i Djinna. Ponoć ruszyli naszym tropem godzinę później. Robi się ciemno, sypie dość intensywnie, zaczynamy się niepokoić. W końcu udaje mi się dodzwonić do Djinna.
- Gdzie jesteście???
- Za 15 minut będziemy w chatce

Ufff!!! Kamień z serca.

Sam pobyt na chatce, no cóż, może nie będę się rozpisywał. Fajni ludzie, ci nowi i ci wcześniej poznani, klimat tego miejsca, Avatar 3D , pulpa w wykonaniu Marka, a w nocy temat serdelków.






Rano, gdy wstaję, widzę w oknie błękit. No, no, czyżby jednak Beskid Mały postanowił nam wynagrodzić wczorajsze dupolanie???


A jednak. Przed chatą słońce, błekit nieba, wszystko pięknie oszronione, cudo!!!
Jemy śniadanie, pakujemy manele, i już tylko z Iskarią, Kaprem i Piotrem ruszamy w stronę Anuli i Leskowca. Po drodze widoki takie że ścina białko w oczach, lodowo-śnieżne cudeńka, tarzanie w śniegu, wesoło, radośnie, ciepło...




Na Leskowiec dochodzimy po 3 godzinach. W schronisku browarek, pierogi (tak Djinn, te przepyszne pierogi) i zaczynamy powolne zejście do Jagódek. Słońce, chmury, góry i my - czegóż chcieć więcej.
Jeszcze chwila spędzona u mnie w domu w Andrychowie, i niestety. Trzeba się rozstać.
Do kolejnego zobaczenia Kochani w tych pięknych okolicznościach przyrody, i że tak powiem... niepowtarzalnej.

Komplet zdjęć poniżej: