piątek, 1 października 2010

W krainie elfów, dziwnożon, entów i duchów, czyli...

1 października 2010 - Beskid Mały
Rzyki Praciaki - Potrójna - Jawornica - Targanice

Jawornica na Trójkątnie.

Znów wolny piątek więc Dareczek w terenie. Znów startuje z Praciaków dobrze znanymi skrótami. Zaczyna się ciekawie.
Jesień!!! Nareszcie!!! Kawałek wyżej zaczyna być jeszcze ciekawiej. Czasem zastanawiam się, czy aby tu nie spotkam Marion tarzającej się w liściach.
Zmykam dalej do chatki Ewy i Lucjana, jednak na Hatalach napotykam takie cudeńka:
Towarzyszą mi wierni kompani, aż do samego szczytu. Zawsze mnie tam odprowadzają odkąd miałem słynną kiełbasę.
U Lucjana chwila pogawędki, załatwianie pewnych spraw, odzyskiwanie "zapomnianych" fantów sprzed tygodnia. Godzinka mija jak 5 minut. Trza się brać. Idę do Ani i Rafała (tak teraz już pamiętam) Droga na Trójkątną tonie we mgle. No może nie do końca. Wreszcie docieram.
Chodzę wokół chatki, a tam żywej duszy, ino mnie obszczekują. W końcu z wołanie z okna - "Hej wszyscy siedzą w domu, dawaj do środka". Pakuję się w tych ubłoconych buciorach. A w chatce... Pan Tadeusz Płonka z Wadowickiego PTTK-u. Gadamy, pijemy kawusię, piwko, podziwiamy zdjęcia Pana Tadeusza. Czas się zbierać. Gdy wychodzę na zewnątrz...
... widzę mleko. Cholera ktoś rozlał całego TIR-a. Na Trójkątnej widoki powalają... a właściwie to pozwalają na jedyne zdjęcie na którym jestem.
Uderzam dalej w stronę Jawornicy. Znów w lesie szukam Marion.
Niestety na moje wołanie o dziewicę odpowiadają tylko Enty rodem z Tolkiena.
Wreszcie widzę dobrze znajomą tabliczkę. Schron nienaruszony, krzyż stoi (dobrze broniliśmy). Wypijam piwko i w dół.
W Targanicach spotykam kotkę. Nie wiem dlaczego przypatruje mi się podejrzliwie.
Było jak zawsze, pomimo pogody "pod zdechłym azorem", piknie!!! 

Zdjęcia po kliku w obrazek.