poniedziałek, 27 czerwca 2011

Niedzielna włóczęga

26 czerwca 2011 - Beskid Mały
Rzyki Jagódki - Groń JPII - Leskowiec - Anula - Gibasy - Anula - Rzyki Praciaki

Miał być tylko Leskowiec... ale z Neną, jak wiadomo to nie takie łatwe . "Tylko Leskowiec???", no tak. Wychodzimy z Jagódek. Fajno się drepta. Czasem słońce - czasem deszcz. Przy schronisku następuje niespodziewane spotkanie z ferdynansem.

Postanawiamy - Gibasy!!! Po drodze zaliczamy jeszcze źródło na Zimnej Wodzie, a stamtąd sznureczkiem na Anulę i Gibasy.
Niestety ekipa remontująca Kapliczkę zwinęła się chwilę wcześniej, co nie przeszkadza mi w tym, aby odświeżyć znajomość z naszym Panem Prezesem, który tu wydreptał z Gilowic po sobotniej rozmowie na gadzie - Kerajem.
Chwila szczytorozmyślań i idziemy - każdy w swoją stronę. Keraj do Gilowic - ja, Nena i ferdynans w stronę Anuli. Na przełęczy pożegnanie. Ja jednak schodzę na przełaj na Praciaki. Po drodze widzę dzika. Z kilku metrów. Dochodzę jakoś szczęśliwie na pętlę i tak to się kończy...
 
Komplet zdjęć:

P.S.
Ostatni raz namówiłem sam siebie na schodzenie z Anuli jakimiś drogami służącymi do zrywki drewna. O mało się tam nie zabiłem.
Po wtóre podsumowanie wycieczki:
Jak się okazuje w poniedziałek rano:
Koszty własne wypadu
Nena - popyla po domu z kijkami, kolano jest i to sporych rozmiarów
Ferdynans - urwana linka od sprzęgła w motorze
darkheush - grypa żołądkowa i 3 dni na L4
Pozytywy
Niedziela w górach - BEZCENNA!!!