wtorek, 13 sierpnia 2013

Short bicycle race

11 sierpnia 2013 - Beskid Mały
Andrychów - Inwałd - )( Biadasowska - Kobylica - Pańska Góra - Andrychów (rowerowo)
Przy okazji łikendowego udupienia związanego z pełnieniem jakże zaszczytnej funkcji "dyżurnego telefonicznego" w kołchozie, stary dziad postanowił po wielu, wielu latach znów wsiąść na rower. Efektów ubocznych można się było spodziewać. 

Dupa mnie boli (to od siodełka), łydy mnie jebią (to od kręcenia), łeb napierdala (to skutek żaru z nieba), pić mnie się chce (to pewnie efekt braku złocistego). 

Ale wiecie co Wam powiem w sekrecie??? Z jazdą na rowerze jest jak z seksem. Tej przyjemności się nie zapomina!!! No i dzwona bym zaliczył w lesie konkretnego. Ach ta adrenalina :) 

Kilka fotek po kliku na moją paskudną mordę. Enjoy!!!