poniedziałek, 17 marca 2014

Leskowcowy krokusing

14 marca 2014 - Beskid Mały
Rzyki Jagódki - "Zieliński" - Leskowiec - Polana Semikowa - Groń JP II - Rzyki Jagódki
Wzięło mnie wybrało na Semikową. Bezdrożami. Ale te bezdroża już mnie się spodobały...
Dreptam leniwie podziwiając widok... 
I w końcu ląduję na szczycie Leskowca...

Tu spotykam przesymaptycznego Pana Ździcha z Katowic, który z wielkim zaskoczeniem reaguje na hasło "krokus w Beskidzie Małym". I pyta jak daleko na tą Semikową. No cóż. Będę robił za chaszczo-przewodnika. Mam nadzieję, że Nena nie zmyślała w temacie Semikowej. Bo tylko dlatego Pan Ździch idzie ze mną.

Nie zmyślała. Kamień z serca!!! 
Dobijamy obaj do schronu, a tam totalny remont. Podłogi pozrywane, gospodyni obsługuje nas w drzwiach od kuchni. Temperatura letnia, więc postanawiamy osuszyć złociste na ławce przed schronem. I tu mój przygodny towarzysz stwierdza, że za wywleczenie na te krokusy należy mi się piwo.

Siedzimy, gadamy, i potem każdy rusza w swoją stronę.
Do Neny nie idzie się dodzwonić. Jak zwykle... A miałem ochotę na kawkę. A tu dupa...

Jednak nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. Jak dochodzę serduszkami na przystanek, bus prawie rusza na Andrychów. Szybkie i głośne "Hej!!! Jeszcze ja!!!" i jestem w domu.

Podsumowanie - pogoda niemalże letnia, krokusy zobaczone, ludków na szlaku prawie zero, chaszczing uskuteczniony, I like it ;)

Pełny albumik po kliku w szafranka.