piątek, 15 sierpnia 2014

Semtimental trip.

15 sierpnia 2014 - Beskid Mały
Rzyki Praciaki - Pracica Ski - SST "Pod Potrójną" - Potrójna - )( Skaliste - )( Kocierska - Brzezinka Górna

Nie było mnie w BM od marca, bo to i jakieś, gdzieś Beskidy mnię korciły bardziej, potem miałem wypadek w kołchozie i 5 tygodni odpoczynku od gór z czego 10 dni w gustownym gipsowym buciku, a potem znów... były Beskidy, i były słowa. Nie nurzały się tylko po pępki w cerkwi baniach, rozłożyście złotych...

Dłuuuugi, sierpniowy łikend, a ja mam tylko piątek wolny, i pół niedzieli. Szlak mnie trafia. Miałem ruszać z Węgierskiej w stronę Królowej. No tragedia.

Szybka decyzja. Bus na Praciaki. Kurs łączony z Jagódkami, więc dobity jak stodoła po sianokosach, bo przecież dziś Wniebostąpienia i na Groniu msza.

W końcu na Praciakach zostaję sam!!! Kilka sprawnych kroków na śniadanie na dolnej stacji wyciągu.

I znów mam okazję oglądać sobie darmowe kosiarki na stoku...
Tupu, pup, tupu, tup, leniwie, powoli, jak żółw ociężale dochodzę...

Tu ponad godzinna posiadówa z Lechem, wspominki, sentymenty... Robi się sielsko, bynajmniej nie anielsko...



Czas się zbierać. Na kolejną posiadówę.



Znów mija godzina na pogaduchach, tym razem z Miłościwie Nam Panującą Królową Beskidów. A może Matką Niepogód - jak kto woli ;)



Gadu, gadu, pierdu, pierdu. I tak mnie Miłościwa Pani dziś nie pomoczysz. Za cwany jestem na Twe sztuczki../
Mijam )( Skaliste z na zawsze przepięknym widokiem na Jawornicę...


... i dobijam do Kocierz SPA. Nie lubię tego miejsca. Gdyby nie perspektywa złocistego, zimnego, to zapewne bym odpuścił.


Pozostaje godzinka na )( Targanicką i trochę darcia asfaltu butem do sklepu na pętli. Może tam coś złapię do domu.

Jeszcze po drodze widzę tę zdewastowaną nadrzewną kapliczkę jakich w BM wiele i nie wiem czemu przypomina mi się pewien tekst Stanisława Pagaczewskiego zatytułowany właśnie "Kapliczka":


Biała. Pusta. We wnęce uschnięta jedlina i bibułkowe róże.
Zatopiona w rozległych polach, pachnących łubinem.
Nie ma w niej świątka.
Ktoś ukradł.


Wierchy. Rocznik XXVI

To chyba koniec pieśni. A nie. Przecież Nasza Matka Niepogód postanowiła nadmuchać trochę chmurek nad BM i mnie pokropić...

Kilka innych ujęć dla wytrzymałych po kliku w linka poniżej. Enjoy

>LINK<